wtorek, 11 lipca 2017

133. "7 razy dziś" Lauren Oliver


Są książki, które mają tak ładne okładki, że chcemy je mieć na półce. Nie zawsze jednak ładna grafika idzie w parze z dobrą treścią. Spotkałam się z tym nie raz. W przypadku "7 razy dziś" miałam przeczucie, że jest to wartościowa lektura i nie myliłam się.


"Nadzieja trzyma przy życiu. Nawet po śmierci jest to jedyna rzecz, która trzyma przy życiu"

Sam ma 17 lat i jest jedną z najpopularniejszych dziewczyn w liceum. Jest bardzo zadowolona ze swojej pozycji towarzyskiej, którą zawdzięcza głównie swojej najlepszej przyjaciółce Lindsay, liderce czteroosobowej grupy, do której należą jeszcze Elody i Ally. W szkole dziewczyny są uważane za złośliwe i wredne, nikt nie chce wejść im w drogę.

"(...) jeśli przekroczysz pewną granicę i nic się nie dzieje, to granica traci znaczenie"

Dzień Kupidyna jest jednym z ulubionych dni Sam. To wtedy może pokazać wszystkim swoją popularność - poprzez ilość podarowanych jej róż. Jej dzień przebiega tak jak zwykle w piątek: szkoła, później czas spędzony z przyjaciółkami i impreza.

"Po to są właśnie najlepsi przyjaciele. Tak właśnie postępują. Pilnują, żebyś nie spadł w przepaść"

Tego dnia odbywa się ona u Kenta, dawnego znajomego głównej bohaterki z czasów dzieciństwa. Pojawia się na niej nieoczekiwanie Juliet Sykes, którą przezywają w szkole od psycholek. Mówi ona popularnym dziewczynom co o nich myśli, zostaje oblana przez nie alkoholem i ucieka. Wkrótce po tym impreza kończy się i przyjaciółki wracają do domu. Sam ginie na miejscu w wypadku samochodowym. Kiedy się budzi odkrywa, że od nowa przeżywa ten sam dzień - Dzień Kupidyna.



Chciałam przeczytać "7 razy dziś" od razu po poznaniu serii "Delirium". Wiedziałam, że będzie to dobra lektura. Jak miło było wejść ponownie w świat Lauren Oliver i zachwycić się jej twórczością. Debiutancka powieść tej autorki stała się jedną z moich ulubionych, a przynajmniej tych niezapomnianych.

Bardzo cenię sobie u Lauren Oliver to, jak psychologicznie podchodzi do problemu, jak kieruje postacie i jak prowadzi narrację. W "Delirium" zrobiły na mnie wrażenie rozważania nad tematem miłości, dogłębna analiza tego uczucia. W przypadku debiutanckiej powieści Lauren Oliver cała jej treść jest refleksyjna i zmuszająca do przemyśleń. Właściwie już pod koniec wstępu możemy poznać morał, jaki chciała przekazać nam autorka. I nawet jeśli książka na pierwszy rzut oka może wydawać się nudna, tak naprawdę wciąga czytelnika. Nie ma tu wartkiej akcji, bo bohaterka wciąż przeżywa ten sam dzień, dzień w którym umarła. Ale w tym wszystkim znajdzie się sporo rzeczy, które mogą zaciekawić. Każdy dzień Sam, mimo że pozornie identyczny, jest przeżywany przez nią inaczej. Bohaterka wykazuje różne zachowania: niedowierzanie, wyparcie, złość, depresję i w końcu akceptację. Te siedem dni, o których mowa w polskim tytule powieści, uczą ją tego, co w życiu jest najważniejsze, tego jacy naprawdę są ludzie, którzy ją otaczają i co powinna zmienić w swoim zachowaniu. Razem z nią i my przeżywamy chwilę refleksji. "7 razy dziś" jest naprawdę niezwykle wartościową lekturą, niesamowicie mądrze napisaną i zwracającą uwagę na naszą codzienność.


Początkowo powieść może zniechęcać do siebie zachowaniem bohaterów. Czasami ciężko było mi przebrnąć przez kolejne strony. Głupota, próżność i płytkość postaci (szczególnie Sam, Lindsay, Ally i Elody) była tak wielka, że nieraz miałam ochotę odłożyć książkę na bok. W powieści zostały ukazane zachowania amerykańskiej młodzieży, która niezwykłą uwagę przywiązuje do popularności, a co za tym idzie, hierarchii w szkole. Jest to pokazane bardzo realistycznie dzięki narracji. Nieraz pojawiają się słowa czy myśli, które wpasowały się idealnie w charakter nastolatków. W przypadku innej grupy wiekowej brzmiałyby one sztucznie. Nie czułam przy tym, że autorka próbuje naśladować młodzież na siłę. Przez to główna bohaterka stała się o wiele bardziej wiarygodna. 

Sam jest popularna, co nie znaczy, że jest lubiana. Tak naprawdę większość uczniów boi się wejść jej w drogę i nienawidzą całą jej paczkę. Bohaterka to osoba, która była kiedyś na dole drabiny społecznej i teraz jest wręcz zaślepiona swoją nową pozycją w towarzystwie. Widziałam jednak kilka jej zachowań czy myśli, które świadczyłyby, że nie jest do końca złą osobą. Po prostu się pogubiła. *spoiler* Może dlatego właśnie dostała szansę, by poprawić i znaleźć sposób na dobrą śmierć. Bo Sam w końcu umiera, co nie powinno dziwić. *koniec spoilera* W jej przypadku całe życie nie przebiega jej przed oczami, by mogła ocenić jego wartość. Robi to w inny sposób: w ciągu siedmiu dni. Nawet ta liczba jest znacząca. Siedem jest przecież symbolem doskonałości i całości.

"7 razy dziś" zdecydowanie mogę polecić. Książka zrobiła na mnie duże wrażenie, szczególnie przez to co przekazuje. A nowa okładka jest na żywo jeszcze śliczniejsza niż na zdjęciu. Oceniam na 5,5/6. Chętnie powrócę kiedyś do tej powieści. 


tytuł: "7 razy dziś"
autor: Lauren Oliver
tłumacz: Mateusz Borowski
wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
rok wydania: 2010 (w Polsce 2011)
ilość stron: 384


grafika w poście: zatraconewinnymswiecie.blogspot.com

7 komentarzy:

  1. Czytałam, ale nie przypadła mi do gustu. Główna bohaterka wydawała się bardzo pusta i egoistyczna, mimo "przemiany", jaką przeszła pod koniec książki. Historię ledwo przebrnęłam, w pewnym momencie powtarzało się to samo i czułam się zniechęcona do dalszej lektury :/
    Pozdrawiam! Truskawkowy blog książkowy    

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od jakiś czterech lat obiecuję sobie, że w końcu przeczytam coś co wyszło spod pióra tej autorki. Dzięki Twojej recenzji w ogóle sobie o tym przypomniałam. Zachwyca mnie właśnie taki moty jak Dzien Świstaka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowna okładka i ta historia bardzo mnie zainteresowała. Mam nadzieje, że przeczytam.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta i nowa powieść to dwie, których jeszcze nie czytałam :) Aktualnie jestem w trakcie czytania trylogii Delirium i bardzo mi się podoba, więc czemu, by nie? :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiele razy widziałam ją na półkach w księgarniach, ale jakoś nigdy nie zainteresowała mnie na tyle, abym chciała o niej czegoś więcej się dowiedzieć. Dzięki tej recenzji zapisałam ją do swojej listy książek, które chcę przeczytać w najbliższym czasie, ponieważ wydaje się być naprawdę dobrą książką :D

    https://karolina-czyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Książka mi się podobała, choć nie należy do moich ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Wasz komentarz jest dla mnie zachętą do prowadzenia tego bloga. Każdy ślad jaki tutaj zostawicie sprawia, że jest mi ciepło na sercu. Zapraszam Was więc do komentowania, czytam każdą Waszą odpowiedź i jestem chętna do dyskusji. Chętnie odwiedzę również Wasze blogi :)

Jeżeli jesteś osobą anonimową, Ciebie też zachęcam do komentowania. To naprawdę bardzo miłe, kiedy widzę, że czytacie moje posty. Tylko nie zapominajcie się podpisać :P

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...